Home FACET I KONCERTYROADBURN FESTIVAL | Tilburg | 10-13.04.2014

ROADBURN FESTIVAL | Tilburg | 10-13.04.2014

by Szy

Roadburn to ideał indoorowego festiwalu, który od lat nie ma sobie równych, jeśli chodzi o repertuar, klimat i atmosferę.

Roadburn FiK_11

Roadburn FiK_16

Nic dziwnego, że impreza zyskała całą rzeszę wiernych fanów, czy wręcz wyznawców, którzy co roku pielgrzymują do Tilburga. Wiedzieliśmy, że prędzej czy później i my musimy tam powrócić, a dwuletnia przerwa tylko podkręciła apetyty.

Roadburn FiK_04

Podczas naszej absencji nastąpiło nieco organizacyjnych zmian, a kilka nowinek pojawiło się w tym roku po raz pierwszy. Przede wszystkim Roadburn coraz śmielej wykracza poza trzy sceny klubu 013. Festiwalowe wydarzenia można było śledzić również w położonym dosłownie trzydzieści metrów obok klubie Het Patronaat. Zastąpił on zlokalizowany nieco dalej Midi Theatre, zamknięty bodajże w 2012 r. ze względów bezpieczeństwa. Patronaat to świetna, klimatyczna miejscówka, stanowiąca bardzo udane wykorzystanie przykościelnej kaplicy, zbudowanej na planie prostokąta, z charakterystycznym sklepieniem i 'świętymi’ witrażami w oknach. Na piętrze ulokowano tu czwartą scenę festiwalu, a na parterze roadburnowe dania serwowała restauracja, która działa tu na stałe, niezależnie od muzycznych wydarzeń w 013.

Roadburn FiK_03

Roadburn FiK_08

Piątą scenę imprezy zorganizowano w pobliskim, oddalonym o jakieś 200 metrów klubie Cul De Sac, gdzie w poprzednich latach odbywały się koncerty towarzyszące, a który teraz awansował do rangi regularnej sceny festu. Jak zwykle, konieczność dokonania wyboru jednego koncertu musiała oznaczać konieczność rezygnacji z innych, ale to przecież urok każdej większej imprezy tego rodzaju.

Roadburn FiK_05

Roadburn FiK_14

Roadburn FiK_15

Roadburn FiK_06

Mało atrakcji? W położonym naprzeciw 013 klubie V39 zlokalizowano festiwalowe kino, małe, ale przytulne centrum prasowe, odbywały się tu też okolicznościowe panele z udziałem muzyków i innych zaproszonych gości. W tym roku, po raz pierwszy, merch można było znaleźć nie pod dachem V39, ale na straganach rozstawionych wzdłuż krótkiej ulicy Veemarktstraat, przy której usytuowany jest 013, V39 i Patronaat oraz wielopoziomowy parking Tivoli. Tym sposobem, prawie całą festiwalową przestrzeń, tak obfitującą w atrakcje, połączył obszar zaledwie kilkunastu metrów. Całość uzupełniała między innymi wystawa koncertowych fotografii oraz prac Arika Ropera, znanego z projektów okładek do płyt takich artystów, jak High on Fire, Earth, Sleep, Weedeater, Grand Magus, Astra czy Ancestors. Jedno jest pewne: nuda na Roadburn nie zagląda nigdy.

Pełny tekst relacji i galerię zdjęć znajdziesz na TEJ STRONIE.

Roadburn FiK_12

Roadburn FiK_13

Roadburn FiK_09

Roadburn FiK_02

Roadburn FiK_01

Roadburn FiK_07

You may also like

4 komentarze

Martyr 15 maja 2014 - 6:55 AM

Cześć! Napisz proszę, jak jest z noclegami? Korzystacie z kempingu czy jakiś hotel Tilburg/okolice? Pozdrawiam

Reply
Szy 18 maja 2014 - 7:32 PM

Za każdym razem zatrzymujemy się w Hotel De Villa w Dongen, niespełna 20 km pod Tilburgiem. Pozdrawiam

Reply
Amsterdam w obiektywie – odcinek I | Facet i Kuchnia 11 sierpnia 2014 - 8:30 PM

[…] – bywamy dość regularnie przy okazji kolejnych edycji organizowanego w Tilburgu festiwalu Roadburn (o imprezie możesz przeczytać […]

Reply
Amsterdam w obiektywie – odcinek II | Facet i Kuchnia 19 sierpnia 2014 - 6:23 AM

[…] Amstelveen, w którym zatrzymaliśmy się na kilka dni po Roadburn, wspominałem w pierwszym wpisie. Dziś garść dodatkowych informacji o tej przyjemnej miejscówce, […]

Reply

Leave a Comment