Home KONKURSYKONKURS: Mimi Thorisson – Apetyt na Francję

KONKURS: Mimi Thorisson – Apetyt na Francję

by Szy

Wygraj książkę Mimi Thorisson – Apetyt na Francję!

Macie apetyt na Francję? Facet i Kuchnia zawsze ma, dlatego tak często odwiedzamy ten piękny kraj. A kilka dni temu to nas odwiedził kurier i przywiózł takie książki.

IMG_5867
W związku z tym mamy dziś dla Was kolejną kulinarną nowość, której polska premiera miała miejsce dosłownie kilka dni temu – 4 listopada.
IMG_5865

Na „Apetyt na Francję” czekaliśmy co najmniej od lipca, kiedy znany stał się termin wydania polskiej wersji tego tytułu. To pięknie wydana książka z apetycznymi i niezwykle klimatycznymi zdjęciami oraz mnóstwem przepisów na klasyki francuskiej kuchni.

IMG_5870

IMG_5871

Autorzy prowadzą blog Manger (czyli: Jeść), a ich małżeńsko-blogowy układ bardzo przypomina nasz, tyle że odwrócony. W Manger to ona czyli Mimi Thorisson gotuje, a jej mąż odpowiada za fotograficzną stronę przedsięwzięcia i uwiecznia przygotowane przez nią potrawy na zdjęciach.

Zapraszamy do udziału w konkursie, w którym można wygrać nowe książki Mimi.

IMG_5868

ZADANIE KONKURSOWE jest bardzo proste:

W komentarzu pod tym postem napisz o swoim subiektywnie najsmaczniejszym skojarzeniu z Francją.

Przystawka, danie główne, deser, a może po prostu jakiś konkretny składnik – za co szczególnie cenisz francuską kuchnię? Albo – jeśli Francja wciąż jest dla Ciebie lądem nieodkrytym – czego chciał(a)byś spróbować w pierwszej kolejności odwiedzając ten kraj?

Uruchom wyobraźnię, a dodając odpowiedź nie przejmuj się glutenem;-) Francja to przecież glutenowy raj, w związku z czym wybierając odpowiedzi nie będziemy zwracać uwagi na skład proponowanych potraw. W tym konkursie liczą się przede wszystkim Wasze ulubione francuskie smaki.

Spośród wszystkich dodanych przez Was odpowiedzi wybierzemy i nagrodzimy 3. Laureaci otrzymają po jednym egzemplarzu książki „Apetyt na Francję”.

***

WYNIKI:

Dziękujemy wszystkim za udział, zaangażowanie i dodane odpowiedzi!

Książki otrzymują:

Jerzy (komentarz z 10 listopada)
Patrycja (komentarz z 13 listopada)
Alicja (komentarz z 15 listopada)

Gratulujemy:-) z laureatami skontaktujemy się emailowo.

***

IMG_5822

Dodając komentarz pod wpisem na blogu, nie przejmujcie się komunikatem o spamie. Żaden komentarz nie zginie i po zaaprobowaniu zostanie opublikowany na stronie.

Konkurs trwa od dziś, tj. od 9 listopada do 16 listopada br. do północy. Nazwiska laureatów opublikujemy w terminie do 23 listopada do końca dnia.

IMG_5866

You may also like

52 komentarze

JukkaSarasti 9 listopada 2015 - 5:17 PM

Crème brûlée

Reply
ina 9 listopada 2015 - 6:09 PM

Croque Monsieur, prosta kanapka z pięknie i poroporcjonalnie wyważonym smakiem sera,szynki i beszamelu. Niby nieskomplikowane, ale we Francji to prawdziwa poezja…już tęsknię.

Reply
ina 9 listopada 2015 - 6:18 PM

Croque Monsieur, prosta kanapka o doskonale wyważonym smaku sera, szynki i beszamelu. Niby nieskomplikowane, ale to prawdziwa poezja…już tęsknię

Reply
Mika 9 listopada 2015 - 9:37 PM

Moje francuskie skojarzenia to zdecydowanie łakocie! Trudno zdecydować, które najbardziej, bo to czysta poezja smaku, począwszy od pachnących wanilią i rumem ciastek canelés z miasta Bordeaux, przez od słynne Magdalenki, dalej choux à la crème – czyli popularne również u nas ptysie, choć bardziej delikatne, obłędne lekkie Merveilles (na kształt polskiego chrustu), po przewrotną tartę tatin czy pulchną brioche … można się rozmarzyć… na potrzeby konkursu zupełnie nie dbam o gluten ;) Trzymam kciuki za samą siebie oraz pozostałych, bo prezent jest wyjątkowy :) Pozdrowienia!

Reply
Dagmara 9 listopada 2015 - 9:38 PM

Oczywiście że croissant! A dlaczego? Bo dobry na śniadanie i do kawy tudzież lunch czy kolacje :) uwielbiam!

Reply
Dagmara 9 listopada 2015 - 9:39 PM

Oczywiście że croissant! A dlaczego? Bo dobry na śniadanie i do kawy tudzież na lunch i kolakolacje. Uwielbiam!

Reply
michał 9 listopada 2015 - 9:41 PM

Może to nie danie ale bagietka!

Reply
Dagmara 9 listopada 2015 - 9:43 PM

Oczywiscie, ze croissant! A dlaczego? Bo idealny na sniadanie i do kawy tez swietny tudziez wspanialy na lunch i genialny na kolacje! Uwielbiam!

Reply
Grażyna Ewa 9 listopada 2015 - 9:47 PM

Francja nie jest jeszcze przeze mnie odkryta, ale marzy mi się prawdziwa francuska bagietka z prawdziwym serem Camembert i kieliszkiem wina Calvados!
Kiedyś tego na pewno zasmakuję! :)

Reply
Szy 9 listopada 2015 - 9:49 PM

Calvados ma bliżej do wódki, 40% ;-)

Reply
Grażyna Ewa 9 listopada 2015 - 9:52 PM

Ale wódką nie jest, a wspaniale się komponuje z serem, wydobywając z niego subtelny smak :)

Reply
Szy 9 listopada 2015 - 9:56 PM

:-)

Reply
Ela 9 listopada 2015 - 10:02 PM

zawsze i wszędzie – zupa cebulowa – najbardziej francuska z francuskich pyszności :-)

Reply
Ula / Francais-mon-amour 9 listopada 2015 - 10:06 PM

Generalnie jestem fanką prawie wszystkiego co wychodzi z francuskiej kuchni ;) ale ostatnio mam straszną fazę na makaroniki. Raz próbowałam nawet sama je zrobić ale niestety skończyło się to katastrofą ;)

Reply
Stasiek Pała 9 listopada 2015 - 10:08 PM

Moutarde de Dijon…niezastąpiona do sosu vinaigrete

Reply
Joanna 9 listopada 2015 - 10:11 PM

A ja mam mniej oczywiste skojarzenie i chociaż croissanty i makaroniki od razu zaczęły mi się mamić przed oczami kiedy rzuciliście ten temat, to wybieram Cassis de Dijon.

Cassis de Dijon to wyjątkowy likier z czarnej porzeczki posiadający niezwykle intensywny i przyjemny smak oraz głęboką czerwoną barwę. Ale dla mnie to coś więcej. Kilka miesięcy temu musiałam zdać „Prawo Unii Europejskiej” czyli typową prawniczą, pogmatwaną kobyłę. Jedno z najważniejszych orzeczeń (a tych najważniejszych było niestety kilkanaście) to właśnie sprawa zwana potocznie Cassis de Dijon (pełna nazwa Rewe-Zentral AG v Bundesmonopolverwaltung für Branntwein). Chodziło o to, że chcieli ten likier sprzedawać w Niemczech, ale według tamtejszego prawa nie można było tego alkoholu nazwać likierem (bo miał za mało alkoholu). W ten sposób starano się chronić tradycyjne alkohole od mniej procentowych i za razem tańszych odpowiedników. Finalnie Europejski Trybunał Sprawiedliwości orzekł, że takie działania są zakazane i mają działanie podobne jak ograniczenia ilościowe w handlu.

W dniu egzaminu, cała zestresowana wpadłam po coś słodkiego do sklepu jednej z francuskiej sieci a tam… Cassis de Dijon na promocji. Obiecałam sobie, że kupię jak zdam. I kupiłam!

Reply
Neko 9 listopada 2015 - 10:25 PM

Podczas tegorocznej wyprawy do Normandii największym i najsmaczniejszym kulinarnym zaskoczeniem było dla mnie danie Tripes à la mode de Caen. Jest to danie bardzo podobne do naszych flaków, bardzo pieprzne i rozgrzewające. I jak bagietki, sery czy ostrygi były zgodnie z moimi oczekiwaniami świetne, tak najbardziej wspominam flaki, których w Polsce raczej nie jadam.

Reply
Oktawian 9 listopada 2015 - 10:54 PM

W Paryżu najlepsze kasztany są na placu Pigalle! <3

Reply
Asia 9 listopada 2015 - 10:57 PM

Tarta tatin, według legendy powstała przez przypadek, roztargnienie, ale też pomysłowość, ale czy taka rozkosz dla podniebienia mogłaby Francja zawdzięczać małemu „wypadkowi” przy pracy…?

Reply
Mila 9 listopada 2015 - 11:53 PM

Trufle….sos truflowy, makaron z truflami, oliwa truflowa, miód truflowy! Tyle kombinacji, a każda powala moje kubki smakowe :)

Reply
Bożena 10 listopada 2015 - 12:21 AM

Piękne miasto, ciepły, deszczowy wieczór w połowie września, zaręczyny z najlepszym Przyjacielem i rozpływający się w ustach, odurzająco słodki smak kremu z kasztanów- moja pocztówka z Paryża:)

Reply
Kaja 10 listopada 2015 - 1:10 AM

Listopadowy bardzo wczesny poranek w Paryżu. Skąpana w delikatnej mgle wieża Eiffla, rześkie, wilgotne powietrze i chrupiąca, jeszcze ciepła,bagietka maczana w płynnym serze pleśniowym /wprost z pudełka/ o cudownie, lekko ostrym smaku. Nigdy więcej bagietka z serem nie smakowała mi tak bardzo.

Reply
Marta 10 listopada 2015 - 8:46 AM

Stawiam na podroby – a co…!:)

Reply
Olga 10 listopada 2015 - 11:22 AM

Francja już zawsze będzie mi się kojarzyć z jednym. Z tym pierwszym prawdziwym francuskim cydrem, pitym prosto z butelki o północy pod Moulin Rogue. Spełnione marzenie – Paryż. Tłum ludzi, przyjaciele przy mnie i ten musująco-kwaskowaty posmak w ustach. Do dziś pijąc cydr przypominam sobie tamten moment, i jest to moje najsmaczniejsze skojarzenie z Francją. Potem było tych smaków więcej, smaczniejszych, ciekawszych. Ale to było takie pierwsze, najprawdziwsze.

Reply
Elunia 10 listopada 2015 - 12:02 PM

Prowansja. Sierpień. Jeździmy od wioski do wioski w poszukiwaniu zegarów słonecznych, które we Francji są wyjątkowo piękne. Zmęczeni siadamy na schodach miejscowego kościółka i wyciągamy swój prowiant. Rustykalna bagietka, camembert i świeży melon, którego zapach jest nieziemski. Tak proste a jednocześnie w promieniach słońca nabiera innego wymiaru. Na deser miód lawendowy. Mistrzostwo świata przy którym chowa się foie gras :)

Reply
Jerzy 10 listopada 2015 - 2:09 PM

Dla mnie Francja to przede wszystkim wino, a szczególnie cenię jeden region: Langwedocję-Roussillon. Dlaczego? Ponieważ w sposób szczególny zaskakuje różnorodnością. Tu nie trzeba wybierać między górami a morzem, Langwedocja zapewnia nam i jedno, i drugie. Piękne plaże, zabytki, cudowna przyroda, a to wszystko w cudownym najstarszym francuskim regionie winiarskim. Uwielbiam tu być, wracam raz na kilka lat i za każdym razem czerpię z tego tę samą, niesłabnącą przyjemność. Chciałbym przeżyć tu emeryturę, to byłoby spełnienie marzeń :-) A przy okazji gratuluję strony, świetne przepisy, świetne zdjęcia, jesteście jednym z bardzo nielicznych blogów, które czytam. Nie ma tu infantylizmu, są za to wpisy z tzw. jajem i perspektywa postrzegania świata, która jes bardzo bliska mojej. Jedyne, co mnie ostatnio drażni, to przerwany cykl o winach. Wróci kiedyś?;-) Pozdrawiam, Jerzy

Reply
Karolina 10 listopada 2015 - 2:54 PM

Francuska Zupa Cebulowa, dlaczego?

– ma słodkawy smak
– super smaczna, nigdy bym nie pomyślała, że zasmakuje mi coś zrobionego głównie z cebuli, a już na pewno nie mojemu przyszłemu mężowi, który nie lubi zup – a tu wręcz przeciwnie!
– jest łatwa w wykonaniu, oraz tania: każdy może sobie na nią pozwolić
– obala dla mnie mit, że co francuskie musi być zawsze „sophistiqué” ;-)
– zawsze wyjdzie!
– rustykalny, piękny wygląd – tylko fotografować

Reply
Magdalena Basseville-Lipka 10 listopada 2015 - 3:10 PM

„Francuska kuchnia? A co to jest f r a n c u s k a kuchnia?” oburza się zawsze mój „domowy” Francuz. No bo jak można do jednego worka wrzucić bretońską kuchnię ociekająca solonym masłem i prowansalskie sałatki ociekające świeżą oliwą? ;) Ktokolwiek by tego próbował, musi się w końcu poddać i przyjrzeć regionom. A po latach „indoktrynacji” ja też nie umiem inaczej i moje kulinarne skojarzenia automatycznie rozpadają się na kilka mniejszych. „Bo przecież tutaj najlepsze karmelki z solonego masła, a tam fondue savoyarde i te sery… Do tego moja największa miłość – czerwone wina z Bordeaux! Tu to, tam tamto… a nie da się wybrać!” Dlatego, może inaczej – jedno z moich najsmaczniejszych skojarzeń z Francją to pewien wrzesień, kilka lat temu, gdy zrobiliśmy sobie rodzinne, prowansalskie wakacje „śladem złotych medalistów, producentów regionalnej żywności”. Zamiast przewodnika, wertowaliśmy katalog i odwiedzaliśmy po kolei, tych, którzy wydali nam się ciekawi. Czasem to były większe sklepiki, czasem mała domowa wytwórnia albo pasieka. Próbowaliśmy miodów lawendowych, kasztanowych, jedliśmy ryż z Camargue, słone solirody (salicorne), fougasse z oliwkam, ziołami, a czasem kaczką; chleb tymiankowy, pasztety, nougaty z lokalnym miodem, pierniki, cienkie suche kiełbaski, próbowaliśmy oliwy z różnych działek, a palce lepiły się od pianek guimauve w różnych smakach. Ale zwieńczeniem tego smakowitego wypadu było Święto Fig w małym miasteczku Vézénobres. Świeże, w kilkudziesięciu odmianach… Można było chodzić, przebierać, wybierać, dyskutować! Figi były wszędzie. Poza „klasycznymi” odmianami, traktowanymi z pietyzmem w ogródkach, rosło pełno dzikich drzewek, o które nikt nie dbał, a soczyste owoce spadały na chodnik, deptane przez przechodniów objedzonych po uszy. Kupiliśmy kilka kilogramów z planem, żeby przyrządzić je w domu na wiele sposobów. Nie udało się. Były tak smaczne, że tajemniczo znikały zaraz po umyciu. :)

Reply
anna 10 listopada 2015 - 5:03 PM

jeżeli myślę Francja to wracam myślami do Tarty Tatin.. wspaniała, kusząca, przepyszna tarta. kruche, maślane ciasto, do tego ćwiartki jabłek, soczystych, jesiennych na wierzchu i niebianski sos.. wszystko to jest mega proste, naturalne. przepyszne. nieniecznie na gorąco, zjadana zaraz po wyciągnięciu z pieca. parzy język i podniebienie.. raj.. niczego innego we Fracji nie musze jeść. Tarta Tatin.. to moja Francja w kawałku

Reply
Kasia 10 listopada 2015 - 6:42 PM

Francuską kuchnię cenię przede wszystkim za elegancję i wyrafinowane smaki. Prostotą połączeń dostarczają niesamowitych doznań kubkom smakowym. Moją największą miłością są stylowe makaroniki, które wręcz pieszczą podniebienie chrupką skorupką i delikatnym wnętrzem. Jednak mój apetyt na Francję wciąż rośnie w miarę jedzenia. Pewnego dnia będzie ona moja podróżą marzeń i spełnieniem kulinarnych doznań.

Reply
Małgosia 11 listopada 2015 - 12:29 AM

We Francji nie byłam i pewnie nieprędko będzie mi dane tam być… ale bardzo, bardzo chciałabym spróbować tych słynnych macaroons od Laduree…

Reply
Kobiecemysli 11 listopada 2015 - 8:15 AM

Makaroniki! Jak słyszę czy myślę Francja to zawsze przychodzą mi na myśl makaroniki! Jak kiedyś będę miała przyjemność być we Francji to będzie mój pierwszy zakup :) uwielbiam je za piękno i smak!

Reply
Katarzyna 11 listopada 2015 - 4:33 PM

Prowansja, okolice Grasse, gorące czerwcowe popołudnie kilka lat temu. Przydrożna rodzinna restauracja ze stolikami na zacienionej winoroślą werandzie. Proszę o kawę i deser – spécialité de la maison. Dostaję ille flottante i odpływam do innego, lepszego świata z bajek o księżniczkach! ;o) Później już nigdzie wyspa nie smakowała tak cudownie! A sprawdzałam w wielu miejscach. Być może był to smak tamtej chwili.

Reply
Michał 11 listopada 2015 - 11:52 PM

Ratatuille :-)

Reply
Michał 11 listopada 2015 - 11:53 PM

Ratatuille :-) najlepsze na świecie :-)

Reply
Anna 12 listopada 2015 - 3:49 PM

Lawenda. Zawsze. Jak byłam mała zjeździliśmy z Rodzicami Europę golfem. Pakowaliśmy namiot, prowiant, butlę z gazem, książkową mapę Shell i chłonęliśmy nowe. Francję przejechaliśmy wzdłuż i wszerz, a Prowansję ukochaliśmy sobie szczególnie, z ogłuszającymi cykadami i wszechobecnym zapachem lawendy i mydła. Budżet wycieczkowy był sztywny i niewielki, ale miałam ten przywilej dziecka, że mogłam sobie wybrać od czasu do czasu jakiś drobiazg lub coś smacznego do zjedzenia. Właśnie w Prowansji moje oko padło ma miód lawendowy i to była miłość od pierwszego kęsa, na całe życie. Wiele lat później, z ówczesnym narzeczonym, a obecnie mężem ruszyłam starymi francuskimi szlakami i miód był tak samo wspaniały! Teraz można go kupić w Polsce i całe szczęście, bo ja bez modu lawendowego już nie potrafię żyć i zawsze mam mały słoiczek, z którego małą łyżeczką próbuję od czasu do czasu czy aby coś się nie zmieniło. Najpyszniejszy!

Reply
Edyta 12 listopada 2015 - 4:04 PM

Nie znam za bardzo francuskiej kuchni. Pierwsze moje skojarzenie, to bagietka, ale także kasztany. Ostatnio przeze mnie odkrywane. Chciałabym spróbować deser właśnie z kasztanów lub ze słodkim kremem z kasztanów. Myślę, że Francuzi są w tym temacie wyspecjalizowani :)

Reply
Patrycja 13 listopada 2015 - 12:07 AM

Francja to dla mnie cały ciąg skojarzeń. Mam rodzinę w Prowansji i w Normandii, dlatego bywam w obydwu regionach nader często. Owoce morza, szczególnie przegrzebki, ryby, kasztany, sery tak pyszne i tak różne w każdym regionie (prowansalskie robione przez górali są fantastyczne!), wina, cydry, cudowne musztardy, masło i creme fraiche, kiełbasy, przepiórki… To kuchnia pełna obłędnych smaków, którą nie sposób się nasycić, można ją odkrywać całe życie a i tak nie pozna się wszystkich tajemnic, niuansów. Kocham Francję za wszystko, za to że jest i za to jaka jest, ze wszystkimi jej zaletami i wadami, a w domu na szczególne okazje przywołuję jej wspomnienie pewnym bardzo kalorycznym, ale też typowo francuskim przepisem, którym są… najbardziej znane francuskie naleśniki – naleśniki Suzette! Crêpes Suzette to przysmak dla autentycznych łasuchów, którym warto jednak sobie dogodzić przynajmniej raz w roku, nawet jeśli łasuchem się nie jest. Albo stara się nie być, jak ja :D Cudownie maślane, cudownie słodkie, cudownie kuszące i uwodzicielskie. Koniecznie z likierem Grand Marnier. Taka jest właśnie prawdziwa Francja – nastawiona na hedonizm, szczęście, życie i jedzenie z rozmachem:) Dla mnie ten kraj to synonim ziemskiego raju:)

Reply
KasiaK 13 listopada 2015 - 10:11 PM

Dla mnie najsmaczniejsze skojarzenie to czekoladowy fondant, lava cake, czekoladowa lawa,
czekoladowe ciastko z płynnym środkiem. Zwał jak zwał… wygląda niewinnie ;) a dla mnie to majstersztyk. Uwielbiam czekoladę, a w takim wydaniu jest wprost niesamowita. Całość pięknie wygląda, a jak smakuje… (moje kubki smakowe na samą myśl szaleją) no i ta wypływająca czekolada <3

Reply
Mateusz 14 listopada 2015 - 7:47 PM

Jeszcze do niedawna wszystkie nieziemskie słodkości rodem z Francji nabywałem w cukierniach i kawiarniach – a teraz sam przygotowuję zarówno creme brulee, fondanty, makaroniki i tarte cytrynową – jak się okazało ich przygotowanie jest dziecinnie proste, nie zabiera dużo czasu i zawsze się udają – do tego kawa zaparzona we French Press-ie, deszcz za oknem, francuskie kino i można się poczuć jak w Paryżu.

Reply
Klaudia 14 listopada 2015 - 9:45 PM

Nie miałam okazji być jeszcze we Francji, jednak niedawno poowiedzmy, że „zaczęłam przygodę z gotowaniem” i jestem spragniona kulinarnych wrażeń. Pewnego dnia w związku z niewielką ilością czasu, jaką dysponowałam, postanowiłam zrobić prosty i szybki creme brulee. Co się stało później? Nawiązując do popularnego powiedzenia: „jak się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy”, coś poszło nie tak. Zły humor jeszcze się pogorszył, a do jedzenia pozostała słodka jajecznica. Dlatego myślę, że jednym z pierwszych dań, których spróbuję, gdy zacznę spełniać swoje marzenia o podróżach (tak, ciągle w nie wierzę ;)) będzie creme brulee w kraju, skąd pochodzi i gdzie się wychował.

Reply
Alicja 15 listopada 2015 - 1:03 AM

Lawenda, wino, sery, sielskie życie, zamki nad Loarą, Cannes, kasztany i niewierność ;)

Reply
kasiagosia 15 listopada 2015 - 5:33 PM

Najprzyjemniejszym dla mnie skojarzeniem ze smakiem Francji są miękkie, puszyste i pięknie kolorowe makaroniki. Absolutnie fenomenalny smak! Pozdrawiam.

Reply
malgosia 15 listopada 2015 - 6:34 PM

Ja uwielbiam francuskie biskwity bretońskie-kruche proste, maślane ciasteczka, są też lekko słone. Przepis jest banalnie prosty, ale największe znaczenie mają tu proporcje masła, białej mąki, żółtek, cukru pudru i soli. Ciasteczka są błyszczące, bo smaruje się je przed pieczeniem mieszanką żółtka z mlekiem. Można robić tradycyjne, okrągłe ciasteczka lub zastosować ciasto jako spód do cudownej tarty pokrytej śmietankowym, domowym budyniem albo kremem custard, a na wierzchu położyć owoce-we Francji, w Katalonii jadłam takie ciasto z morelami, ale moją ulubioną wersją jest ta z kiwi…

Reply
Magda 15 listopada 2015 - 8:22 PM

Niestety nie było mi jeszcze dane jeść we Francji, ale marzę o serze. Na każdy posiłek śmierdzący serrrr :) jami!

Reply
Magdalenka 15 listopada 2015 - 10:23 PM

Ciasto francuskie:-) najlepsze do wszystkiego na śniadanie , obiad , podwieczorek i kolacje:–) ciasteczka , sakieweczki na słodko i wytrawnie. Rogaliki na słodko i słono. Czego tylko dusza zapragnie:-)

Reply
Małgosia 16 listopada 2015 - 1:06 AM

Francuskie smaki to dla mnie smaki w których człowiek potrafi się zapamiętać tak, że staje się to groźne dla jego miłości do ludzi. Kiedy jem cudowny moelleux au chocolat – zdradzam wszystko i wszystkich dla tego smaku. Zdrada choć destruktywna jest szalenie pociągająca, a francuskie jedzenie to mroczna prowokacja. Francuzi wymyślili np czarny jabłecznik , zrobiony z .mocno skarmelizowanych jabłek z czarnymi oliwkami. Bardzo dobre połączenie. Czarne dania to silne afrodyzjaki. Wysoki stan uniesienia i perwersyjne zadowolenie przynosi mi też zawsze spożywanie foie gras. Francuskie jedzenie jest zdradliwe, to zdrada naszej linii i naszych kilogramów –francuskie jest mocno kaloryczne. Francja to dla mnie również wino, które doprowadza do stanu miłosnej ekstazy. To właśnie te wszystkie cudowne Burgundy, Bordeaux, Beaujolais otwierają nam zmysły i pozwalają precyzyjniej odbierać się nawzajem, uruchamiają nieznane wcześniej pokłady wzajemnej wrażliwości. Są rozpalaczami miłości, po których twarz oblewa się rumieńcem, a mój mężczyzna zaczyna naprawdę pragnąć…

Reply
Agnieszka 16 listopada 2015 - 2:06 PM

W tym roku pierwszy raz w życiu próbowałam ślimaków – i to gdzie? We Francji właśnie, w Alzacji, w uroczej miejscowości nieopodal Riquewihr. Teoretycznie typowa potrawa francuska ale nie tak łatwo znaleźć je w karcie przyrządzone prosto bez zbędnych „ozdobników”. Najcudowniejsze było to, że one zostały podane w specjalnych srebrnych miseczkach (każdy ślimaczek osobno) zapieczone w masełku ziołowym i białym winie. Rewelacja – prosto, smacznie i jakże z francuskim gustem – uwielbiam i polecam poznawać taką właśnie Francję – tradycyjną i sięgającą do swoich korzeni.

Reply
Justyna 16 listopada 2015 - 9:09 PM

Pieczone kasztany, wyrafinowana prostota!

Reply
Justyna 16 listopada 2015 - 11:04 PM

Ja pamiętam 2 rzeczy z mojej wizyty we Francji. Pierwsza to pyszne, świeżutkie bagietki kupowane z rana a drugie to soki. Soki smakowały dosłownie jak prosto wyciśnięte z owocu mimo,ze były kartonowe. Nigdy w żadnym innym kraju nie piłam tak pysznego soku z kartonu. To było dobrych parenaście lat temu teraz ” ugryzłabym ” ten kraj z innej strony.

Reply
Iwona 16 listopada 2015 - 11:18 PM

Wrzesień zakupy o poranku na cours Saleya w Nicei, obowiązkowo z koszykiem. Zapachy. Pachniało wszystko warzywa, owoce, pieczywo ….. Kawałki pissaladiere, fougass, brzoskwinie troskliwie układane obok schłodzonego rose…. zapomnieliśmy o korkociągu miła kelnerka z Cafe Paradise poratowała nas w potrzebie. Wspinaczka na Wzgórze Zamkowe i śniadanie z widokiem na Baie des Anges ……….. 20 rocznica ślubu, kto powiedział że to kolacja w Paryżu. Dla mnie to już zawsze będzie śniadanie w Nicei. Wciąż poznaję smaki Francji, kiedy gotuję z moim szwagrem, albo dzwonię żeby o coś dopytać:) super, że moja siostra wyszła tamtego września za francuskiego kucharza :) tarty słone i słodkie, wołowina po burgundzku, pissaladiere, ratatuj,croquembouche i wiele innych potrafię już ugotować i upiec, ale po fougass z cours Saleya jestem gotowa pobiec nawet przed odlotem samolotu

Reply
Daria 18 listopada 2015 - 7:51 AM

Ja już kupiłam:) Książka jest naprawdę świetna, a przy tym bardzo pięknie wydana (papier, zdjęcia, czcionka, oprawa), więc nadaje się również na prezent. Doskonałe przepisy, z których część jest pracochłonnym wyzwaniem, ale to w końcu kuchnia francuska, więc nie wszystko może być proste i szybkie. Warto mieć.

Reply

Leave a Comment