Home BEZGLUTENOWEBonet (Lù / Malleus Rock Art Lab)

Bonet (Lù / Malleus Rock Art Lab)

by Szy

Tym razem w Cooking rocks! gościmy Lu Grosso, która wprawdzie nie zajmuje się muzyką, ale wchodząc w skład artystycznego kolektywu Malleus Rock Art Lab, ze światem muzyki jest bardzo mocno związana.

Cooking rocks! to przegląd przepisów kulinarnych od niestroniących od kuchni muzyków z mniej lub bardziej rockowych kapel. Przepisów albo ich autorstwa, albo po prostu ich ulubionych. Koncept jest następujący: na podstawie przesłanego przepisu przyrządzam danie, w związku z czym dołączone do danego wpisu zdjęcia przedstawiają właśnie moją wersję konkretnej potrawy. Będę się starał odtwarzać dania jak najwierniej, dopuszczając ewentualnie drobne odstępstwa, wynikające w szczególności z niedostępności określonego składnika.

O tym, czym jest Malleus i kto się za nim kryje, przeczytacie więcej na końcu tekstu. Zaczniemy natomiast od tego, co tutaj najistotniejsze, czyli od propozycji Lu, która, przełamując makaronową passę, zaproponowała tradycyjny włoski deser. Do tego znakomity! Bonet to klasyczne ciasto o kilkusetletniej historii, które wywodzi się z Piemontu, jej rodzinnego regionu.

W piemonckim dialekcie „bonèt” znaczy „czapka”. W obiegu krążą dwie wersje legendy, mającej wyjaśniać genezę takiej a nie innej nazwy deseru. Jedna opowieść wskazuje na dosłowny związek nazwy z określeniem nakrycia głowy (prawdopodobnie przez kształt ciasta). Druga, na którą powołała się autorka przepisu, stwierdza, że deser zwie się „bonèt”, bowiem zgodnie z tradycją zwykło się go serwować na koniec posiłku, jako „nakrycie” wszystkiego, co wcześniej zostało podane na stół i skonsumowane. Krótko mówiąc, bonet ma stanowić zwieńczenie posiłku, tak jak czapka lub kapelusz jest ostatnim elementem garderoby, przywdziewanym przed wyjściem z domu.

Jeśli o mnie chodzi, przychylam się do wersji drugiej, bowiem bonet faktycznie doskonale nadaje się na sam koniec uczty. Deser jest niezwykle delikatny, kremowy i jedwabisty, ale – jak wszystko co dobre – dość wysokokaloryczny, więc warto o tym pamiętać przy kalkulowaniu rozmiaru porcji ;-)

Tradycja rzecz święta, dlatego przygotowałem bonet bez żadnych odstępstw, dokładnie według wskazówek Lu. Podane ilości składników to 6 porcji deseru.

BONET – PRZEPIS:

1. Rozgrzej piekarnik do temperatury 180 stopni.

2. Żółtka oddziel od białek. Żółtka utrzyj ze 100 g cukru na krem.

3. W malakserze zmiel amaretti, aż uzyskasz drobno zmielony proszek o konsystencji przypominającej mąkę. Dodaj kakao i jeszcze przez chwilę miel, dokładnie łącząc składniki.

4. Z 50 gramów cukru i niewielkiej ilości wody przygotuj karmel (pozwól, by cukier naturalnie rozpuścił się na patelni, bez mieszania).

5. W tym czasie dodaj do kremu rum, zmiksowane amaretti z kakao oraz mleko. Dokładnie wymieszaj i nie przejmuj się, że konsystencja ciasta będzie całkiem płynna (praktycznie tak płynna, jak mleko).

6. Przelej karmel do podłużnej formy do pieczenia (np. keksowej) i rozprowadź go tak, by przykrył całe dno. Karmel niemal natychmiast zastygnie – wtedy wlej do formy miksturę. Użyłem tu formy silikonowej, która jednak w tym przypadku okazała się mieć jeden zasadniczy minus – ścianki, pod wpływem takiej ilości płynnej masy, nieco odkształciły się po bokach. Można łatwo sobie z tym poradzić, „podpierając” je dodatkowymi, małymi żaroodpornymi naczynkami. Takie rozwiązanie zadziałało jak należy.

7. Wstaw formę do większego naczynia, wypełnionego wrzątkiem do wysokości 2/3 formy z ciastem.

8. W tak przygotowanej kąpieli wodnej wstaw bonet do piekarnika i piecz przez ok. 45-50 minut. Ciasto będzie gotowe, gdy zacznie odchodzić od ścianek formy.

9. Wyciągnij bonet z piekarnika, a następnie z naczynia z wodą i zostaw do całkowitego ostygnięcia.

10. Jeśli chcesz podawać deser od razu (po wystudzeniu), odwróć formę nad odpowiednim talerzem (półmiskiem), a deser idealnie wysunie się z formy (spód bonet stanie się jego wierzchnią warstwą – tak ma być). Udekoruj wierzch dodatkowymi amaretti i podawaj. Niezjedzony w całości deser przez kilka dni można przechowywać w lodówce.

Jeśli serwujesz bonet zaraz po wystudzeniu i wyjęciu z formy, wierzch ciasta będzie wilgotny od karmelu, który ładnie się rozpuści, zaś jego reszta spłynie na dno talerza. Ja przygotowałem bonet dzień wcześniej i po wyjęciu z formy wstawiłem ciasto do lodówki, dlatego (co widać na zdjęciach) jego wierzch jest suchszy. Łatwo sobie z tym poradzić, polewając wierzch ciasta karmelem, który zebrał się na talerzu. Jeśli chcesz, by amaretti użyte do dekoracji ciasta były kruche, ułóż je na wierzchu deseru tuż przed podaniem. Jeśli pozostawisz je na dłużej na wierzchu bonet, nasiąkną karmelowo-rumową wilgocią i staną się (moim zdaniem) jeszcze smaczniejsze.

Malleus Rock Art Lab to stacjonujący w Tortonie kolektyw sztuki plakatu, za którym stoi trójka Włochów – Lu, Urlo oraz Poia. Działalność artystyczna Malleus obejmuje przede wszystkim projekty i ręczne wykonanie plakatów metodą sitodruku. Włosi tworzą afisze na potrzeby najróżniejszych imprez, festiwali, pojedynczych koncertów (m.in. dla Tool, Melvins, Queens of the Stone Age, Monster Magnet, Nine Inch Nails, Isis, The Cure, Korn, Blues Explosion, Iggy Pop & The Stooges, Deftones…), kampanii społecznych, wykonują ilustracje i okładki do płyt, książek i komiksów, a w 2011 r. współtworzyli spot telewizyjny, reklamujący jeden z nowych modeli Volvo. Poza tym, Urlo i Poia prowadzą wytwórnię Supernatural Cat oraz tworzą 2/3 składu zespołu Ufomammut (przepis na 'Ufomammut pasta al pomodoro fresco’ znajdziecie TUTAJ).

Unikalne plakaty sygnowane przez Malleus, tworzone w krótkich seriach i często wyprzedawane na pniu, to niebezpieczna rzecz, bo można się uzależnić. Jeśli kiedyś nadarzy się okazja, może zorganizujemy wystawę ;-)

Poniżej próbka…

…a kto ciekaw bardziej szczegółowych informacji, niech zajrzy tu: STRONA, BLOG oraz SKLEP.

Nasz wywiad z Malleusem sprzed kilku lat możecie przeczytać TUTAJ.

You may also like

46 komentarzy

Porcelanowa 18 stycznia 2013 - 11:43 AM

Wygląda obłędnie. I jak tu się odchudzać? ;)

Reply
Szy 18 stycznia 2013 - 12:29 PM

Nie odchudzać się. I nie jeść samemu, tylko podzielić się z kimś, np. z rodziną ;-)
Plus, robić takie desery od wielkiego dzwonu – bo jeśli już je jeść, niech będą tego warte, jak ten.

Reply
anemone 21 stycznia 2013 - 6:24 PM

to wygląda stanowczo zbyt dobrze (: i białka na bezę zostają (za dobrze x2)

Reply
Szy 21 stycznia 2013 - 6:25 PM

Była i beza, owszem ;-)

Reply
Alex 28 lipca 2013 - 11:00 AM

Jak tylko znajdę amaretti (i jak się trochę ochłodzi…) to zrobię! Wygląda super.

Reply
Szy 28 lipca 2013 - 11:18 AM

Dzięki :-)

Reply
anemone 9 lutego 2014 - 11:44 PM

z…zrobiłam i… wyszło! Rodzina mnie chyba bardziej kocha teraz. Nie wiem jak to jest, że można mieć wrażenie, że to trudny przepis. Naprawdę zaskakująco szybko poszło!

Reply
Szy 10 lutego 2014 - 3:52 AM

Super! :-)

Reply
Anna 14 sierpnia 2014 - 9:13 AM

Cudowny deser! Po wielu miesiącach rozważań nad bonetem w końcu zrobiłam i wyszło znakomicie. Pycha to mało powiedziane. Kto nie robił, temu bardzo polecam.

Reply
Lucyna 26 sierpnia 2014 - 12:21 PM

Nie masz pojęcia, jak bardzo jestem Ci wdzięczna za ten przepis. Deser jest doskonały, cudowny, fantastyczny! O robieniu tiramisu w ogóle już nie myśle, Bonet przyćmił go całkiem swym blaskiem :-)

Reply
Jo 27 sierpnia 2014 - 2:23 PM

Deser doskonały!

Reply
Zestaw przepisów na Dzień Czekolady | Facet i Kuchnia 4 września 2014 - 7:25 AM

[…] BONET […]

Reply
Monique 10 września 2014 - 10:18 AM

Dzięki Ci za ten przepis!

Reply
Bonet | Mini Bonet | Facet i Kuchnia 3 października 2014 - 8:30 AM

[…] Więcej o samym Bonet i genezie jego nazwy możesz przeczytać w moim wcześniejszym wpisie, dotyczącym przygotowania tego deseru w wersji kanonicznej: PRZEPIS NA BONET. […]

Reply
Grażyna 7 października 2014 - 11:47 PM

cCudowny jest ten deser, taki delikatny i aksamitny. Można się rozpłynąć ze szczęścia ;)

Reply
Salva 8 października 2014 - 5:50 AM

Uwielbiam

Reply
Aneta 8 października 2014 - 8:02 AM

Wygląda niesamowicie

Reply
Demolka 20 października 2014 - 4:00 PM

Jadłabym, jak wiele innych rzeczy które tu wstawiasz ;)

Reply
Wanda 16 maja 2015 - 1:04 PM

Jakie to pyszne! Cała rodzina dziś się zajadała, a ja żałuję, że nie zrobiłam tego wcześniej. Przepis wydawał mi się trudny, ale faktycznie wychodzi całkiem łatwo. Pycha, pycha:)

Reply
Samosia 12 lipca 2015 - 12:32 PM

Nigdy nie słyszałam o tym deserze, czas zrobić przerwę od tiramisu

Reply
Magda 26 września 2015 - 12:13 PM

Obłędny deser

Reply
Ula 18 października 2015 - 5:49 PM

Szukałam w sieci przepisu na włoski deser, który nie byłby tiramisu;) i znalazłam Twój Bonet – chcyba nigdy nie jadłam czegoś równie pysznego!!! Lekki, kremowy, cudowny pod każdym względem. To dla mnie wielkie odkrycie, tak samo jak na strona. Książkę już zamówiłam, nie mogę się doczekač:)

Reply
Szy 18 października 2015 - 6:03 PM

Bardzo mi miło, dzięki!:-)

Reply
Lidka 8 listopada 2015 - 10:39 AM

Muszę się z tym zmierzyć, skoro wszyscy chwalą :)

Reply
Szy 8 listopada 2015 - 12:04 PM

Koniecznie:-)

Reply
Janek 25 listopada 2015 - 7:02 PM

Ja patrząc na same zdjęcia kupiłem książkę, czekam na nią z niecierpliwością :-)

Reply
Szy 25 listopada 2015 - 7:16 PM

Bardzo się cieszę:-)

Reply
madame montblanc 30 grudnia 2015 - 12:13 AM

To był hit tegorocznych świąt u mnie w domu. Tiramisu jeszcze długo nie zagości na stole, teraz czas na bonet :D dzięki za przepis, życzę wielu nowych super pomysłów w nowym roku, ewa

Reply
Szy 30 grudnia 2015 - 10:00 AM

Dzięki, bardzo mi miło, wszystkiego dobrego w 2016:-)

Reply
Natalia 17 stycznia 2016 - 6:16 PM

Jest bombowy :) następny będzie panforte, nie mogę się napatrzeć

Reply
Karolcia 17 stycznia 2016 - 9:44 PM

Faktycznie całkiem łatwo się robi, pięknie mi się dziś udało :)

Reply
Marlena 10 maja 2016 - 4:41 PM

Witam:) Właśnie jestem w trakcie studiowania bloga i jestem pod wrażeniem! Mam pytanie w związku z tym cudem – Często używa Pan cukru kokosowego, czy mogę go użyć i tutaj? Jeśli tak to w jakiej ilości? Czy ciastka Amaretti zawierają gluten? Dziękuję i pozdrawiam, Marlena

Reply
Szy 10 maja 2016 - 9:18 PM

Tak, można użyć cukru kokosowego, tak jak w tym przepisie na mini bonet: https://dev.facetikuchnia.com.pl/index.php/bonet-mini-bonet/
Proporcje bez zmian. Prawdziwe włoskie amaretti nie zawierają pszenicy, ale na wszelki wypadek zawsze warto czytać etykiety. Obecnie na rynku spożywczym można trafić na najróżniejsze dziwolągi;-) Pozdrawiam:-)

Reply
Kinga 2 czerwca 2016 - 9:48 PM

Jeśli chciałabym zrobić bonet jednego dnia i podawać dopiero następnego, to czy w lodówce karmel na dnie nie zrobi się twardy? Jak on się”zachowuje” po czasie? Piszesz, że bonet może być w lodówce nawet kilka dni, ale intryguje mnie ten karmel, który widzę tu tak pięknie rozlany wokół deseru :)

Reply
Szy 5 czerwca 2016 - 11:36 AM

Karmel w lodówce pozostaje płynny, nie tężeje. Zdjęcia w tym wpisie powstały właśnie po nocy spędzonej przez ciasto w lodówce:-). Warto mieć też na uwadze, że w tym przepisie każdy składnik ma znaczenie. Najfajniejszy karmel powstaje z cukru trzcinowego (u mnie ciemny muscovado, ale może być też zwykły). Kiedy w kolejnych dwóch przepisach na bonet zamieniłem cukier trzcinowy (muscovado) na cukier kokosowy, karmelu powstało z niego mniej (dlatego w takim przypadku można zwiększyć ilość cukru). To samo dotyczy alkoholu – najlepszy efekt daje dodatek rumu, zgodnie z klasycznym włoskim przepisem. Przy innych trunkach, np. porto, ciasto zachowuje się trochę inaczej. Jeżeli będziesz postępować ściśle zgodnie z przepisem, karmel w lodówce pozostanie płynny, a jeśli chcesz mieć go więcej, zawsze możesz nieco zwiększyć ilość cukru i na dno formy wlać po prostu więcej karmelu. Nadmiaru zawsze można się pozbyć, pozdrawiam

Reply
Baś 28 września 2016 - 10:33 PM

hmm.. Całość bardzo interesująca. Ta wiedza na pewno mi się przyda. Pozdrawiam :)

Reply
KEVIN 23 listopada 2016 - 7:17 AM

Sweet blog!

Reply
Ilona 26 listopada 2016 - 2:30 PM

Włoski klasyk, wieki tego nie jadłam. Chyba zrobię, dzięki za motywację:)

Reply
Miriam 3 grudnia 2016 - 6:55 PM

Porzuciłam tiramisu na rzecz boneta i nie żałuję. Wyborny deser :)

Reply
Maria 4 grudnia 2016 - 10:40 AM

Zrobiłam dziś w ramach przedświątecznego treningu. Jak zwykle przegenialny, uwielbiam ten deser :)

Reply
Jurek 5 grudnia 2016 - 5:49 AM

Lubię takie tradycyjne przepisy, 10 żółtek to brzmi dumnie i serioznie :D

Reply
Daria 20 grudnia 2016 - 10:58 AM

Fiku, czy mógłbyś podać swój przepis na baklawę glutenfree?

Reply
Marta 20 grudnia 2016 - 3:16 PM

W tym roku zdradzę tiramisu na rzecz tego ciasta. Zrobiłam dwie próby przedświąteczne. Jedną w listopadzie, jedną w grudniu i domownicy są zachwyceni. Smak wybitny, konsystencja niebiańska, cudowność :)

Reply
Bibi 26 marca 2017 - 6:04 PM

Ten deser smakuje obłędnie!

Reply
OSTERIA DEL BOCCONDIVINO - BRA, PIEMONT 18 stycznia 2018 - 12:43 AM

[…] dodatku pszenicy. Bonet piekę w domu (mój przepis na podstawie receptury od włoskiej babci jest TUTAJ), ale nigdy wcześniej nie mieliśmy okazji spróbować oryginalnej restauracyjnej wersji. Okazja […]

Reply
OMLET Z BIAŁEK Z PORZECZKAMI - CO ZROBIĆ Z BIAŁEK JAJ 19 stycznia 2018 - 12:13 AM

[…] które pozostają po przepisach na bazie żółtek. Takich, jak np. piemoncki deser pod tytułem bonet albo prosta […]

Reply

Leave a Comment