Makaron z dorszem i krewetkami w sosie arrabbiata.
walentynki
To danie jest moją wariacją na temat tajskiego zielonego curry. Chodziło mi o użycie łatwo dostępnych składników oraz maksymalne uproszczenie przygotowania tej potrawy.
Nie jest już chyba tajemnicą, że jestem miłośnikiem sałatek makaronowych ;-). Opisana tu wersja z krewetkami na ciepło to jedna z moich ulubionych.
To proste i dość szybkie, a jednocześnie całkiem wykwintne danie.
Z okazji najbardziej komercyjnego święta w roku, które już jutro, zamiast narażać swoją drugą połówkę na walentynkowy stres i wszechobecny, natarczywy widok czerwonych serc, zamiast tłoczyć się w restauracjach, kawiarniach, czy kinach, zdecydowanie lepiej zaszyć się w domu i przygotować coś dobrego na śniadanie i/lub kolację samemu. Walentynkowa sztampa niewskazana ;-)
To jedno z moich ulubionych śniadań, które serwuję przy specjalnych okazjach, choć najchętniej jadłbym je co tydzień :-) Krewetki te doskonale nadają się również na przystawkę. Pomysł zaczerpnąłem z książki Jamie Oliver’a „Lubię gotować”.
Soczyście rubinowy makaron, śnieżnobiała feta i zielone liście botwinki w jednej sałatce. Te kolory i smaki doskonale do siebie pasują. Najprostszy trik na uzyskanie makaronu o takim kolorze to ugotowanie go w gotowym czerwonym barszczu z kartonu. Oczywiście, można wykorzystać w tym celu również świeże buraki, ale ten sposób jest po prostu szybszy. Spróbujcie, a będziecie zaskoczeni efektem.
Naleśniki ze szpinakiem to dość popularne zestawienie; ja najczęściej przygotowuję je właśnie w taki sposób. Ser pleśniowy można zastąpić innym, dowolnym gatunkiem.
Użyjcie makaronu dowolnego kształtu albo np. kolorowego. Wędzonego dorsza możecie zastąpić trewalem, a nawet makrelą. Najważniejsze, by łatwo było usunąć z ryby ości.
Świeży szpinak z serem camembert, winogronami i granatem.
Dziś kolejna wersja sałatki na bazie sera oraz cykorii.
