Naleśniki mają to do siebie, że można przygotować je dosłownie z każdym płynem.
Ciasto naleśnikowe robiłem już na wodzie, mleku, piwie, cydrze, i wreszcie – winie. Czerwone wino (nawet półsłodkie) nadaje naleśnikom wyraźnie wytrawnego smaku, a nadzienie z ricotty i owoców idealnie go równoważy. Nie używam w tym przepisie cukru, ale jeśli chcecie, dodajcie go trochę do nadzienia. Wykorzystałem tutaj mrożone owoce (mieszanka wiśni, truskawek i czarnych porzeczek), ale w sezonie koniecznie użyjcie świeżych i dowolnych – porzeczek, malin, jagód czy truskawek.
Podane proporcje składników powinny wystarczyć na ok. 7 naleśników.
PRZEPIS:
1. Ricottę wymieszajcie z owocami, zostawiając trochę owoców do dekoracji.
2. Przygotujcie ciasto na naleśniki – roztrzepcie dwa jajka, dodajcie 3 łyżki mąki i wymieszajcie. Wlejcie tyle wina, by uzyskać płynne ciasto, dodajcie pozostałą mąkę, szczyptę soli i znów tyle wina, by uzyskać płynną naleśnikową konsystencję. Mąka gryczana podczas wyrabiania ma trochę inną, bardziej lepką i ciągnącą konsystencję.
3. Usmażcie naleśniki.
4. Wyłóżcie nadzienie na każdy naleśnik i zwińcie go. Udekorujcie pozostałymi owocami i podawajcie.
Smacznego!







16 komentarzy
Piękne!
Kulinarne arcydzieło, a przy słodkich owocach cukier faktycznie zbędny :)
[…] FACET I KUCHNIA: „Winne naleśniki nadziewane ricottą i owocami” Marzec 1, 2013 | 0 Comments […]
Upichcę je moim koleżankom- współlokatorkom na dzień kobiet :D będzie pięknie
oo mam pytanie: czy wie Pan może jak te naleśniki smakują na zimno albo odgrzewane po połowie dnia? (; Normalnie bym nie pytała o takie rzeczy ale zastanawiam się czy aromat wina nie przekształci się w pułapkę (;
Na zimno są bardzo smaczne. Odgrzewanych nie próbowałem.
Twoje przepisy są dla mnie świetną inspiracją do własnych eksperymentów. Jutro planuję zrobić podobne naleśniki na czerwonym winie ale z mąki orkiszowej i kasztanowej a „nadziane” owczym serem. Te potrawy są zarazem proste i niebanalne, ale jak najbardziej smakowite.
Dzięki za miłe słowo, smacznego :-)
wyglądają bardzo smacznie, od razu bym je zjadła:d
W takim razie bierz się do pracy, a pózniej – smacznego!:-)
No to nic tylko poczekać na świeże owoce, nabyć mieszankę wedle własnego uznania (czyli maliny & np. czarne jagody), zrobić, rozebrać Młodzież, żeby nie mieć problemu z praniem i podawać… Bo na ile mnie wiedza nie myli, to wino zdąży się już ubezalkoholowić., więc alkoholu to się mama nawdycha przy produkcji, a dla potomstwa smak pozostanie :-)
Zdąży;-), zresztą wino to tylko opcja. Nie lubimy słodkich, a trzeba było jakoś je spożytkować. W wersji dla małych można zastąpić wino sokiem, malinowym na przykład.
Schab duszony w winie jadły, to i naleśniki zjedzą. Z sokiem może być za słodko. Zresztą, mam jakiegoś merlota z którym nie mam co zrobić, bo do picia nie ma okazji. to co ma się kurzyć butelka ;-)
Lepiej użyć, zdecydowanie!
[…] Wszyscyśmy w domu niewinni: Małżonek – bo tak, Dzieci – bo jeszcze młode, ja – bo do lustra pić przecież nie będę. No i tak jeszcze od czasów mojej drugiej ciąży stała sobie w szafce za szkłem butelka merlota sprezentowana nam przez kogoś nieświadomego naszej niewinności. No i tak stała i kusiła. Miała być otwarta na urodziny Dziecia Młodszego, tymczasem okazało się, że Gość Jedyny czyli Matka Chrzestna Dziecia Młodszego także jest niewinna – też właśnie się spodziewała… No a tak dowcipna, żeby ciężarówki namawiać do picia to ja nie jestem. No i dalej ten merlot sobie stał i stał… I uśmiechał się zza szklanych drzwi szafki. Aż w końcu FiK pokazał mi miejsce na swoim blogu, w którym pokazuje jak twórczo wykorzystać tego mojego merlota. Więc dziś nadeszła ta wiekopomna chwila i otworzyłam wino… by zrobić winne naleśniki nadziewane ricottą i owocami. […]
Dzięki! :). Miło natrafiać cały czas na poszukiwane informacje w rodzimej blogosferze ;) Nawet jeśli szukanie bywają długie! Pozdrawiamy! Ricco Poznań